ZenitET, Wrocław, pierwsze makro

Wciąż uczę się Zenita i z każdą kolejną kliszą widzę, jak mało jeszcze wiem i jak wiele błędów wciąż popełniam. W każdym razie mam wrażenie, że raczej idę do przodu. 🙂 Muszę tylko:

  • Bardziej patrzeć na światłomierz, niż na własne odczucia.
  • Przy makro trzymać drżenie rąk na wodzy i bardziej zamykać przysłonę.
  • Do wieczornych zdjęć załatwić sobie statyw i lampę.
  • Ostrożniej zwijać kliszę, by jej jak ostatni głupek nie zerwać i nie musieć później zwijać jej ręcznie w ciemności. Przez to dzisiejsze zdjęcia są pełne różnych dziwów, jak plamki, czy prześwietlenia.

Przy okazji, mam nowy obiektyw wąskokątny, Super Orion 135mm/1:2,8. Nie mogę się doczekać, jak będą wyglądały zdjęcia nim zrobione.

Super Orion 135mm/1:2,8
Super Orion 135mm/1:2,8

3 myśli nt. „ZenitET, Wrocław, pierwsze makro”

    1. Bardzo mi miło, że podobają Ci się zdjęcia i „przekonały” Cię do Heliosa. Obiektyw ten jest tani i świetny, bo to stary, radziecki sprzęt, ale jest oparty na kultowym Biotarze Zeissa. 🙂

      Masz ciekawy blog, dodałem Cię do obserwowanych. 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s