Archiwa kategorii: Sony Cyber-shot DSC-S3000

Zdjęcia zrobione aparatem Sony Cyber-shot DSC-S3000

Coś się kończy, coś zaczyna…

Zamykając pewien rozdział w życiu tego bloga, publikuję ostatnie zdjęcia zrobione aparatem Sony Cyber-shot DSC-S3000. Wiernie mi służył przez te lata, jednak dokonał żywota i ustąpił miejsca nowemu sprzętowi. Chociaż nie zawsze się z nim (tym pierwszym) dogadywałem i nie pozostawiał zbyt wielkiego pola do popisu, to będę miło go wspominał.

A ten drugi zaskakuje mnie jakością i możliwościami. I mam nadzieję, że dzięki niemu moje zdjęcia będą coraz lepsze.

„Mamut” – tam produkują znane suchary itp.
Pod estakadą
Pod estakadą
Serce na chodniku
Serce na chodniku
Siedziba STK - kolejowego przewoźnika towarowego
Siedziba STK – kolejowego przewoźnika towarowego

Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.

(To jest czwarta, ostatnia część serii wpisów o Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, pierwsza to Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum)

Nieco mieszane wrażenie z wystawy po drodze na górę odeszły w niepamięć, gdy tylko dotarliśmy na sam szczyt, na taras widokowy Wieży Matematycznej. Taras okala całą wieżę i można obejrzeć z nieco innej perspektywy całe centrum, a także nieco odleglejsze części Wrocławia. I mimo, że było bardzo zimno i wietrzenie, to piękny widok nie pozwalał myśleć o takich błahostkach.

Jeśli chodzi o porę dnia, to trafiliśmy bezbłędnie na początek zachodu słońca, co tylko dodawało więcej piękna widokowi, który już sam w sobie zapierał dech w piersiach.

Może nie jest to widok ze Sky Tower, czy nawet z któregoś z wysokich wrocławskich kościołów, czyli nie widać całego miasta, ale to ma właśnie swój niepowtarzalny urok. Wszystkie te znajome budynki pozostają wciąż tymi samymi budynkami, ale widzianymi z nieco innej perspektywy. Są niemal „na wyciągnięcie ręki” i to jest piękne. Nie to co miniaturki żywcem z makiety, jakie widać ze Sky Tower.

I dlatego warto wejść na samą górę Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, na taras widokowy Wieży Matematycznej. Żeby spojrzeć nieco inaczej na to nasze miasto, na miasto, które przeszło bardzo wiele i bardzo często się zmieniało, pozostając jednak wciąż tym samym – pięknym, tajemniczym i wciąż zaskakującym Wrocławiem.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy poświęcili chwilę, żeby poczytać u mnie o tym niezwykłym miejscu. Zostawcie czasem komentarz (nie obrażam się na krytykę), to daje dużo energii autorowi. 😉

Lista wpisów w serii:

  1. Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum
  2. Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina
  3. Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna
  4. Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.

Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna

(To jest trzecia część serii wpisów o Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, pierwsza to Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum)

Po wyjściu z Auli Leopoldina poszliśmy schodami na górę, do Wieży Matematycznej. Po drodze trafiliśmy na wystawę, która szczególnie mnie zainteresowała. W gablotkach znajdowały się dawne aparaty, te pierwszego, najprostszego typu, czyli skrzynkowe. Były tam też akcesoria, takie jak płyty czy klisze.

Niestety eksponaty nie zostały oprawione żadnym opisem, więc musiałem się oprzeć na mojej bardzo skromnej wiedzy przy oglądaniu. Ktoś, kto nie ma pojęcia o fotografii, po prostu rzuci okiem i przejdzie dalej. A szkoda, bo można było tą wystawą zachęcić kogoś do poznania tego magicznego świata fotografii analogowej. W takim układzie, dla większości zwiedzających są to tylko gablotki ze starymi sprzętami…

Starczy tego marudzenia, zapraszam do oglądania zdjęć.

Czytaj dalej Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna

Epica @ Eter, Wrocław 22.01.2015

Fotografie z koncertu zespołu Epica. Jako support grali Diablo BLVD i Dragonforce, ale udało mi się zdjęcie tylko tego drugiego bandu. Koncert odbył się wczoraj, we wrocławskim klubie Eter.

Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina

(To jest druga część serii wpisów o Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, pierwsza to Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum)

Po wyjściu z Oratorium Romanum, udaliśmy się piętro wyżej, do słynnej Auli Leopoldina. Już sama klatka schodowa robi wrażenie bogatym, barokowym zdobieniem (zdjęcie w galerii).

Jednakże jest to niczym, w porównaniu z Aulą Leopoldina. Pięknych, barokowych ornamentów, obrazów, fresków i innych detali nie sposób zliczyć, ogarnąć wzrokiem, a nawet tysiąc zdjęć nie oddałby ich wspaniałości.

Sklepienie zdobią i jednocześnie „przedłużają” niesamowite freski. Jeśli stanie się w centralnym punkcie pomieszczenia, to ma się wrażenie, że nad salą nie ma sufitu, są za to kolejne poziomy zdobionych ścian i niebo, z którego patrzą na nas Święci i aniołowie.

Więcej o historii tego miejsca i opisów różnych detali znaleźć można tutaj:

http://muzeum.uni.wroc.pl/plan-zwiedzania/aula-leopoldina/

Jeśli jest się we Wrocławiu, to trzeba koniecznie zobaczyć to miejsce, bo nie ma chyba takiego drugiego w Europie, a na pewno w Polsce. A mieszkać we Wrocławiu i tam nie trafić, to po prostu wstyd. 😉

Lista wpisów w serii:

  1. Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum
  2. Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina
  3. Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna
  4. Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.

Kraków

Dzisiaj kilka zdjęć ze świątecznego wypadu do Krakowa. Nie widać tego za bardzo na zdjęciach, ale wtedy w Krakowie była świetna, śnieżna pogoda, podczas gdy we Wrocławiu było cały czas szaro i deszczowo. Gwoli ścisłości przedostatni wpis (ten o śniegu) był również z Krakowa, ale bez żadnego opisu, bo wrzucany na szybko.