Ja z aparatem Zorki 10

O autorze i jego blogu

Fotografia – to radość życia. Aparat nie został stworzony dla ludzi smutnych i skwaszonych. Słoneczna atmosfera, jaką przepojony być musi każdy obraz fotograficzny, tworzy fotoamatorów. Właśnie amatorów, a nie mechanicznych pedantów.
~ Jerzy Płażewski

„Śmierć w obiektywie”

Na setną sekundy wstrzymuję czas
i serce na chwilę zamiera,
gdy spośród gałęzi
w koronach drzew
śmierć w moją stronę spoziera

Szeleszczą liście miotane wiatrem
trzeszczą gałęzie mi pod butami
ciii! czy zdołam uchwycić
ja, człowiek prosty

tę śmierć, co siedzi nad nami?

Śmierć ma pióra asfaltowe
i dziób jakby stworzony do zła
ja mam tylko obiektyw i oczy
i rękę, co czasem mi drga

Na setną sekundy wstrzymuję więc czas
i oddech zduszam w zarodku
wcale się nie boję
śmierć jest pospolita
do ciepłych krajów na zimę nie ucieka
i krąży nad nami
lecz boi się żywego człowieka

Gdy tylko spróbujesz zbliżyć się do niej
natychmiast zbiera się do nagłego zrywu
a spojrzeć jej w oczy możesz
jedynie przez szkło obiektywu.

~ Wiersz autorstwa mojej żony.


Aktualności


 

Restart

2014/01/30

Zdjęcia lubiłem robić od kiedy w ręce wpadł mi aparat. Już wtedy wolałem fotografować coś ciekawego, albo pięknego, niż traktować zdjęcia użytkowo-wspomnieniowo. Oczywiście nikt tego nie rozumiał i wszyscy się dziwili, czemu marnuję klisze na zdjęcia „jakichś drzew”, niestety skutecznie hamując moje zapędy na fotografa.

Minęły lata i w końcu tak się złożyło, że sprawiłem sobie aparacik „znamienitej” marki Technika, z TESCO, za ok. 50 zł. Wkrótce przypomniałem sobie o dawnym hobby, a troszkę potem powstał ten blog.

Przez dwa lata, rozmaity zdjęciopodobny spam, produkowany owym aparatem (którego specyfikacje zawstydzają obecne telefony z niższej półki), pojawiał się na łamach „Oczyma Duszy”, okraszony cytatem „Zdaje mi się, że widzę… gdzie? Przed oczyma duszy mojej”. Pod koniec pojawił się nowy aparat (kompakt Sony), ale nie uratował bloga. Następnie blog został zapomniany.

Dziś blog odżywa po trzech latach uśpienia. Dostaje nowy motyw i nowe podejście – nie ilość, a jakość. Skąd taki przestój? Poniekąd przez to, że mam mnóstwo hobby i czasem jedno przyćmiewa drugie, potem inne wraca do łask itd., a poniekąd z lenistwa. 🙂

Gdyby ktoś był ciekawy, to hobby jakie przerabiałem w tym czasie można znaleźć w linkach obok.

Nie przynudzam już i zapraszam do oglądania zdjęć. 😉

Nowy (stary) sprzęt: Zenit ET

2014/08/14

Po dwóch miesiącach przerwy na szpital i leczenie wracam do bloga wraz z zaległymi zdjęciami, które są już na blogu.

Ponadto do mojej kolekcji dołączyło kilka stareńkich aparatów (głównie radzieckie, jeden polski), w tym lustrzanka Zenit ET:

DSC07031

Jako, że moje doświadczenie w obsłudze aparatów analogowych jest niemal zerowe, to nie obiecuję tego, że moje zdjęcia, zrobione tym aparatem szybko się tu pojawią. Co prawda nie mogłem się powstrzymać i już kupiłem jeden film na próbę, przekopałem Internet w poszukiwaniu instrukcji obsługi i porad, a następnie wyruszyłem na „łowy” w miasto, ale boję się efektów. Od nich wszystko zależy, a jeśli będzie dobrze technicznie (czytaj – aparat okaże się w pełni sprawny), to zamierzam się rozwijać w tym kierunku, bo mimo licznych niedogodności i utrudnień w stosunku do cyfrówek, to podczas fotografowania takim aparatem czuje się prawdziwą magię i aż chce się znów iść robić zdjęcia. 🙂

Zenit i skok w głęboką wodę

2014/08/21

Dzisiaj można powiedzieć przełom na blogu, bo pojawią się na nim fotografie zrobione nie bezduszną cyfrówką, a aparatem analogowym i to nie najprostszą camera obscura, a lustrzanką małoobrazkową, Zenitem ET z obiektywem Helios 44-2. Aparat wpadł mi w ręce przypadkiem i co ciekawe, cały czas był na wyciągnięcie ręki – kurzył się niepotrzebny nikomu w mieszkaniu teściów. Co prawda światłomierz nie działa, ale to nie duży problem. Dla mnie to jak wygrać los na loterii. I bilet na szaloną przejażdżkę kolejką górską jednocześnie.

Nie jest to oczywiście mój pierwszy kontakt z fotografią analogową, jednak aparat, którego niegdyś używałem był prostym, kompaktowym aparacikiem, w pełni już zautomatyzowanym elektroniką. No i było to już tak dawno, że nie pamiętam nawet jego marki, ani gdzie i czy dalej istnieje. W każdym razie większość „stażu” jako fotograf-amator produkowałem zdjęcia (nawet nie dam tego w cudzysłów, bo czasem to był nawet hurt) prostymi cyfrówkami, siłą rzeczy wymagającymi głównie wycelowanie, wykadrowanie i wciśnięcie spustu – resztę robił sprzęt.

Wiedzę techniczną miałem (i w sumie nadal mam) więc niemal zerową, nie znałem podstawowych pojęć, połowy pokręteł na aparacie kompletnie nie rozumiałem. Stwierdziłem, że muszę to jak najszybciej zmienić, czytając podręcznik o fotografii analogowej. Okazało się jednak, że w księgarniach wszystko (niemal) skupia się na zdigitalizowanej fotografii. Szczęście, że są takie wynalazki, jak aukcje internetowe, bo dorwałem w końcu coś czego szukałem. Książkę pt. „Fotografowanie nie jest trudne”, autorstwa Jerzego Płażewskiego, polecam wszystkim początkującym fotografom, bo mimo, że ma swoje lata (mam egzemplarz z roku 1968, choć są nowsze wydania), to napisana jest tak, że jeśli interesuje nas fotografia, to czytamy ją z przyjemnością, a „technikalia” są niemalże ukryte między wierszami i same wchodzą do głowy. Dowodem aktualności może być cytat z niej, który umieściłem powyżej.

Zanim jednak książka do mnie dotarła, przekopałem pół Internetu w poszukiwaniu wszelkich instrukcji i poradników, by następnie, uzbrojony w najbardziej podstawową wiedzę, ruszyłem na miasto, by wytracić film w jeden dzień, w jeden spacer nawet. Czas nie był dla mnie łaskawy i kazał mi najpierw czekać na możliwość oddania filmu do wywołania (długi weekend), po to by potem znów czekać – tym razem na wywołanie i odbitki. W końcu odebrałem upragnione fotografie, które bez przesady spędzały mi sen z powiek i… było lepiej, niż myślałem! Co prawda, połowa filmu była niezbyt udana, jednak o to chodziło – musiałem wiedzieć, co i jak powinienem robić i zweryfikować pewne wątpliwości. Jednak reszta zdjęć przeszła moje (całkiem optymistyczne) oczekiwania.

Tak więc, zdjęcia dzisiaj wstawiam na bloga. Mam nadzieję, że się przypadną komuś do gustu. I na pewno będę szedł w tym kierunku. Nie rezygnuję ze zdjęć cyfrowych – też mają swoje zalety. Po prostu będę szedł i tą, i tą ścieżką. Już nie mogę się opanować, gdy patrzę na aukcje obiektywów, przystawek, lamp, statywów itd. Kto wie – może kiedyś doczekam się laboratorium? Ale to kiedyś. Dzisiaj pierwsze zdjęcia, oczywiście nie wszystkie, a tylko te, które technicznie są w porządku. Moim zdaniem. 🙂

Fotografia amatorska. Paweł Nytra.

zBLOGowani.pl

Listy i [inne] brewerie.

"Plus ratio quam vis".

Be The Gentlewoman

Damą być, czyli moja droga do szczęścia

W kuchni na deser

najlepsze desery i ciasta w mojej kuchni

Kiedy jedziemy na koniec świata - Placek zostaje w domu

Lekko o podróżach i lizaniu świata. Niech i Was czasem zdziwko złapie.

Tahealfood

Tasty - Healthy food, przepisy na zdrowe i smaczne potrawy

Miasto na talerzu

Idealne połączenie miejskiego życia i kuchni

Aneta Przybylska Fotografia

Zapraszam na nową stronę: www.anetaprzybylska.com

Smakowita Podróż

Zasmakuj z nami Italii

E-Roślinka

Floro-pasje Marty

Nie zawsze poprawne zapiski Dee

Zapiski z moich podróży i i włóczęg po Kencie i całej Anglii

Fotoblog - Witam serdecznie

Fotografia - lubię to

Ujęcie i Zdjęcie

See the world through my eyes...

FOXOGRAPHY

CZYLI NIECODZIENNA DAWKA ZDJĘĆ I NIE TYLKO

Betonowe zamki

fotografia, miasto, reportaż

Tim Knifton

Photography - open all hours.

azkabazkan

minimalizm w czasach nadmiaru

Zdania podwójnie złożone

Amatorska poezja autorska

Oczyma Duszy

Fotografia amatorska. Paweł Nytra.

Fotopasja | fotografia przyrodnicza

Zdjęcia zwierząt, roślin, grzybów, makrofotografia.

Dzienniki z Zony

Blog stalkera

Z fleszem

W lustrzanym odbiciu

Moja Szuflada

Słowa, zdjęcia, muzyka i cisza...

Ania i Paweł

Wspólny świat dwóch osób skondensowany do wielkości bloga...

a LEGO a day

for two years. -less often, now

maniaczysko's blog

Lego na wesoło!

Fleur Makes Your Dreams Come True!

A blog about 80s Dutch fashion doll Fleur in English and Polish. Blog o holenderskiej lalce z lat 80 Fleur po angielsku i po polsku.

Doll Second Hand

Blog o mojej pasji - lalkach i wszystkim, co z nimi związane.

%d blogerów lubi to: