Archiwa tagu: Freski

Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.

(To jest czwarta, ostatnia część serii wpisów o Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, pierwsza to Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum)

Nieco mieszane wrażenie z wystawy po drodze na górę odeszły w niepamięć, gdy tylko dotarliśmy na sam szczyt, na taras widokowy Wieży Matematycznej. Taras okala całą wieżę i można obejrzeć z nieco innej perspektywy całe centrum, a także nieco odleglejsze części Wrocławia. I mimo, że było bardzo zimno i wietrzenie, to piękny widok nie pozwalał myśleć o takich błahostkach.

Jeśli chodzi o porę dnia, to trafiliśmy bezbłędnie na początek zachodu słońca, co tylko dodawało więcej piękna widokowi, który już sam w sobie zapierał dech w piersiach.

Może nie jest to widok ze Sky Tower, czy nawet z któregoś z wysokich wrocławskich kościołów, czyli nie widać całego miasta, ale to ma właśnie swój niepowtarzalny urok. Wszystkie te znajome budynki pozostają wciąż tymi samymi budynkami, ale widzianymi z nieco innej perspektywy. Są niemal „na wyciągnięcie ręki” i to jest piękne. Nie to co miniaturki żywcem z makiety, jakie widać ze Sky Tower.

I dlatego warto wejść na samą górę Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, na taras widokowy Wieży Matematycznej. Żeby spojrzeć nieco inaczej na to nasze miasto, na miasto, które przeszło bardzo wiele i bardzo często się zmieniało, pozostając jednak wciąż tym samym – pięknym, tajemniczym i wciąż zaskakującym Wrocławiem.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy poświęcili chwilę, żeby poczytać u mnie o tym niezwykłym miejscu. Zostawcie czasem komentarz (nie obrażam się na krytykę), to daje dużo energii autorowi. 😉

Lista wpisów w serii:

  1. Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum
  2. Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina
  3. Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna
  4. Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.

Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna

(To jest trzecia część serii wpisów o Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, pierwsza to Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum)

Po wyjściu z Auli Leopoldina poszliśmy schodami na górę, do Wieży Matematycznej. Po drodze trafiliśmy na wystawę, która szczególnie mnie zainteresowała. W gablotkach znajdowały się dawne aparaty, te pierwszego, najprostszego typu, czyli skrzynkowe. Były tam też akcesoria, takie jak płyty czy klisze.

Niestety eksponaty nie zostały oprawione żadnym opisem, więc musiałem się oprzeć na mojej bardzo skromnej wiedzy przy oglądaniu. Ktoś, kto nie ma pojęcia o fotografii, po prostu rzuci okiem i przejdzie dalej. A szkoda, bo można było tą wystawą zachęcić kogoś do poznania tego magicznego świata fotografii analogowej. W takim układzie, dla większości zwiedzających są to tylko gablotki ze starymi sprzętami…

Starczy tego marudzenia, zapraszam do oglądania zdjęć.

Czytaj dalej Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna

Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina

(To jest druga część serii wpisów o Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego, pierwsza to Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum)

Po wyjściu z Oratorium Romanum, udaliśmy się piętro wyżej, do słynnej Auli Leopoldina. Już sama klatka schodowa robi wrażenie bogatym, barokowym zdobieniem (zdjęcie w galerii).

Jednakże jest to niczym, w porównaniu z Aulą Leopoldina. Pięknych, barokowych ornamentów, obrazów, fresków i innych detali nie sposób zliczyć, ogarnąć wzrokiem, a nawet tysiąc zdjęć nie oddałby ich wspaniałości.

Sklepienie zdobią i jednocześnie „przedłużają” niesamowite freski. Jeśli stanie się w centralnym punkcie pomieszczenia, to ma się wrażenie, że nad salą nie ma sufitu, są za to kolejne poziomy zdobionych ścian i niebo, z którego patrzą na nas Święci i aniołowie.

Więcej o historii tego miejsca i opisów różnych detali znaleźć można tutaj:

http://muzeum.uni.wroc.pl/plan-zwiedzania/aula-leopoldina/

Jeśli jest się we Wrocławiu, to trzeba koniecznie zobaczyć to miejsce, bo nie ma chyba takiego drugiego w Europie, a na pewno w Polsce. A mieszkać we Wrocławiu i tam nie trafić, to po prostu wstyd. 😉

Lista wpisów w serii:

  1. Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum
  2. Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina
  3. Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna
  4. Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.

Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum

Wybraliśmy się ostatnio z żoną do Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego na zwiedzanie jego wnętrza. Nieświadomie wybraliśmy idealną do tego porę, co zaowocowało wieloma zdjęciami, które – żeby nie spamować i nie zanudzać – rozkładam na cztery wpisy. Wspomniałem, że pora była idealna, a to z dwóch powodów. Po pierwsze, w sezonie zimowym nie ma tłumów, hałasujących i nie dających się skupić. Po drugie, niedawno została ukończona rekonstrukcja fresków w Oratorium Marianum. I o nim będzie pierwszy wpis.

FrontonNajpierw udaliśmy się do części poświęconej wystawom rożnych przedmiotów, zgromadzonych przez Uniwersytet Wrocławski na przestrzeni wieków. Są tam przeróżne przedmioty – od katalogów fauny i flory, przez mapy i księgi, po szaty dziekanów i rektorów. Nic jednak mnie tam szczególnie nie zaciekawiło i nie skłoniło do zdjęć. Następnie ruszyliśmy do sali naprzeciwko – Oratorium Marianum. Miejsce to miało wiele różnych funkcji, o których więcej można przeczytać tutaj:

http://muzeum.uni.wroc.pl/plan-zwiedzania/oratorium-marianum/

Jest to bogato zdobiona sala, z freskami na sklepieniu. Cały budynek jest zdobiony w stylu barokowym, więc przepych i bogactwo ornamentów jest tu wszędobylskie. Tak jest też w Oratorium Romanum. Niestety freski nie są oryginalnymi, ponieważ duża cześć budynku została zniszczona podczas wojny. Na szczęście ktoś zrobił zdjęcia tego miejsca niedługo przed jego zniszczeniem. Zdjęcia te wykorzystano do odtworzenia fresków. Ciekawostką jest, że artysta, który podjął się tego zadania nie robił tego w „standardowy” sposób. Normalnie freski maluje się na mokrym tynku, natomiast w tym wypadku zostały namalowane niemal „na sucho”. Autor miał na to ciekawy sposób – przed malowaniem pokrywał sufit masą z białek kurzych jaj. Miał on lodówkę ze swoimi specyfikami, umieszczoną na emporze. Podobno z żółtek powstał ajerkoniak. 🙂

Inną ciekawostką jest fakt, iż malarz umieścił siebie i swoją żonę między freskami. Jego widać na zdjęciu (3), za kobietą w czerwonej sukni, natomiast twarz swojej żony umieścił w postaci Marii Magdaleny.

Do wpisu dołączam galerię zdjęć z Oratorium Marianum, a tych których zaciekawił Uniwersytet Wrocławski zapewniam, że wkrótce pojawią się kolejne wpisy o nim i gorąco zachęcam do odwiedzenia tego miejsca!

Lista wpisów w serii:

  1. Uniwersytet Wrocławski #1: Oratorium Marianum
  2. Uniwersytet Wrocławski #2: Aula Leopoldina
  3. Uniwersytet Wrocławski #3: Wystawa fotograficzna
  4. Uniwersytet Wrocławski #4: Widok z Wieży Matematycznej.