Archiwa tagu: Wschód

Babie lato

Dziś rano wybraliśmy się z Anią na sesję, w której ona była modelką. Pojechaliśmy w tym celu do Parku Krajobrazowego Doliny Bystrzycy i poszliśmy inną ścieżką, niż zwykle, gdzie odkryliśmy naprawdę piękne miejsce. W związku z tym, oprócz wpisu o sesji foto wkrótce na moim blogu pojawi się kontynuacja wpisu o wspomnianym parku. A teraz mała zapowiedź tego drugiego, w postaci jednego zdjęcia:

Rzeka Bystrzyca o wschodzie słońca.
Rzeka Bystrzyca o wschodzie słońca.

„Patrzeć na słońce wstające”

Jeszcze nie tak dawno temu, gdy śnieg wciąż zalegał dość grubą warstwą, a rzeki były z lekka skute lodem, wybrałem się z żoną na poranny, zimowy spacer. Pogoda zapowiadała się piękna, co mnie cieszyło, bo chciałem złapać trochę słońca po pobycie w szpitalu. Idąc do pobliskiego parku zauważyliśmy, że słońce zaczyna się powoli wychylać nad horyzont i lizać promykami bloki oraz wyższe drzewa. Gdy zostawiliśmy betonowy las za sobą i szliśmy przez działki zobaczyliśmy coś niesamowitego. Na każdym drzewie, na najwyższych gałęziach siedziało mrowie ptaków. Każdy był zwrócony przodem do słońca i wydawał się wręcz zahipnotyzowany przez pierwsze promienie docierające doń z naszej gwiazdy. Gdy przechodziliśmy obok, ptaki odlatywały spłoszone, tylko po to, by pośpiesznie wylądować gdzie indziej, lub po chwili wrócić na stare miejsce.

Aktualizacja: Dzięki marianfoto wiem, że to Kwiczoły.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten widok przypomina mi fragment opowiadania „Falując na wietrze” Edwarda Stachury, który chciałbym zacytować:

Czytaj dalej „Patrzeć na słońce wstające”

Bajeczny wschód Słońca z Mostu Milenijnego

Jakiś czas temu udało się mi wreszcie coś, co chciałem zrobić od dawna – wstać odpowiednio rano, pojechać w jakieś ciekawe miejsce i sfotografować wschód Słońca. Nie udałoby się to, gdyby nie zapał i niezłomność mojej kochanej żony, której za to bardzo dziękuję i która dzielnie towarzyszyła mi i pomagała przy sesji (a nawet wzięła w niej udział).

Wybór miejsca to także dzieło żony. Padło na Most Milenijny, pod którym Odra rozlewa się szeroko, a do tego jest tam także zimowisko barek. Kiedyś widzieliśmy tam zachód Słońca i stwierdziliśmy, że wschód może wyglądać tam ciekawie.

Trochę niepokoiła nas pogoda. Poprzedniego dnia było bardzo pochmurnie i deszczowo, jednak wieczorem niebo oczyściło się. Mimo to rano znów przypłynęły nowe chmury i nawet zaczęło trochę kropić. Na szczęście wystarczyły pierwsze promyki Słońca, żeby deszcz poczuł przed nim respekt i zniknął.

Czytaj dalej Bajeczny wschód Słońca z Mostu Milenijnego

Wschód jak na świętym obrazie

Kilka dni temu wybrałem się do Wrocławia pierwszym pociągiem. Moje Kochanie, które często nim jeździ opowiadało mi o pięknych wschodach Słońca, gdy mgły jeszcze leniwie leżą na polach a czubki drzew głaszczą promienie słoneczne. Jednak, ku mojemu niezadowoleniu, ten poranek był mokry i szary. Po drodze nie było żadnych mgieł, a i Słońce nie mogło się przebić. Więc zasmucony jechałem pociągiem, gdy nagle wiatr rozwiał pochmurną kurtynę we wszystkie strony. Słońce miało piękny, ciepłopomarańczowy kolor, a jego promienie wędrowały po gęstym powietrzu, zostawiając za sobą snopy światła, dzięki czemu niebo wyglądało jak tło obrazu z ołtarza w jakimś kościele pod wezwaniem „Wniebowstąpienia…”. Po chwili widok ten ogarnął niemal połowę nieba, czego niestety nie byłem w stanie uchwycić za pomocą zwykłej, kompaktowej cyfrówki – do czegoś takiego musiałbym mieć dobry aparat z panoramicznym obiektywem… Jednak choć częściowo uchwyciłem ten piękny widok i już się nim dzielę – oto i zdjęcia: